Podsumowanie 2013

W odpowiedzi na prośbę redaktorów "Obiegu" przesyłam subiektywne podsumowanie minionego roku. Zwykle przy takich okazjach czytam u podsumowujących, że nie lubią tego robić, nie widzą się w tej roli, albo nie poczuwają. Ja w pierwszym odruchu też tak zareagowałem. Potem jednak zaczęło to za mną chodzić, aż w końcu zdałem sobie sprawę, że takie podsumowanie samemu mi się przyda, aby zrekapitulować wnioski z moich własnych doświadczeń. Ponieważ brakuje mi jasnych kryteriów, chciałem jednak uniknąć rankingowania. Ostatecznie zdecydowałem się ocenić w ten sposób tylko trzy kategorie: wydarzeń najciekawszych, najbardziej żenujących i najbardziej inspirujących instytucji publicznych. Pozostałe wskazania ułożyłem alfabetycznie albo chronologicznie. Większość z nich starałem się jakoś dookreślić lub uzasadnić. Zdaję sobie sprawę, że jako krytyk stawiam dopiero pierwsze kroki, nie rozpoznałem jeszcze wszystkich instytucji, artystów i zjawisk, dlatego moje zestawienie nie jest wyczerpujące. Jest jednak uczciwym zdaniem sprawy z tego, czego w ciągu roku sam się nauczyłem. Czas oczywiście pokaże, gdzie się myliłem, a gdzie mam rację. Sam jestem ciekaw.

 

10 najbardziej ekscytujących wydarzeń związanych ze sztuką (subiektywny ranking)

1. Wybór Adama Szymczyka na dyrektora documenta 14.

2. Ekspansja mediów internetowych – pojawienie się Szumu i Contemporary Lynx, trzykrotny wzrost czytelnictwa Dwutygodnika.com, przebudzenie Obiegu.pl. To początek nowej ery w polskiej krytyce artystycznej.

3. Inwazja polskich artystów i kuratorów na Biennale w Wenecji. Oprócz pawilonu Konrada Smoleńskiego (Daniel Muzyczuk i Agnieszka Pindera), Polacy kuratorowali pawilon estoński (Adam Budak) i gruziński (Joanna Warsza), a w pawilonie rumuńskim został pokazany film Karoliny Breguły. Massimiliano Gioni pokazał prace artystów Fundacji Galerii Foksal – Pawła Althamera, Mirosława Bałki, Jakuba Juliana Ziółkowskiego i Artura Żmijewskiego. W Palazzo Dona Tomasz Wendland i Grzegorz Musiał pokazali prace m.in. Nicolasa Grospierre'a, Roberta Kuśmirowskiego oraz Wojtka Pusia i Angeliki Markul.

4. „Dział ze sztuką” w otwockiej Biedronce, przygotowany przez Magdę Maternę we współpracy z Karolem Sienkiewiczem, pod egidą fundacji Open Arts Projects i urodzonego w Otwocku Mirosława Bałki. Przyznam, że miałem i mam mieszane uczucia wobec tego projektu. Sam pomysł egalitaryzacji i dehermetyzacji pola sztuki współczesnej jest mi ze wszech miar bliski, wolałbym jednak, aby był on konsekwentnie realizowany przez instytucje sztuki w ramach programów edukacyjnych towarzyszących poszczególnym wystawom, a nie we współpracy z korporacjami, którym się zarzuca łamanie praw pracowniczych. Z drugiej jednak strony nie można odmówić temu przedsięwzięciu pomysłowości i poziomu merytorycznego – wykłady m.in. Sebastiana Cichockiego, Joanny Erbel, Łukasza Gorczycy, Daniela Muzyczuka, Marii Poprzęckiej czy Joanny Warszy przyciągnęły tłumy. Celem nie była tutaj poprawa wizerunku Jerónimo Martins, ale mimo wszystko.

5. Winter Holiday Camp w Zamku Ujazdowskim – bezprecedensowy eksperyment badający mechanizmy władzy w polu instytucji kultury i poszukujący sposobów ich demokratycznej transformacji. Początkowo przyjęty do programu CSW, następnie storpedowany przez dyrekcję, po czym – pod naciskiem mediów i środowiska – ponownie przyjęty (w części). W projekcie wzięli udział artyści i art-aktywiści z Polski, Niemiec, USA i Węgier, m.in. Paweł Althamer, Noah Fischer i Artur Żmijewski. Formułowane przez nich postulaty radykalnej egalitaryzacji w zarządzaniu instytucjami kultury wynikają z doświadczeń międzynarodowego ruchu Occupy i stanowią ciekawy model funkcjonowania społeczeństwa w (nie?)dalekiej przyszłości.

6. Warsaw Gallery Weekend - choć mnie jakoś nie wciągnął. Komasacja rynku galeryjnego w Warszawie wiele mówi o kondycji polskiego kolekcjonerstwa. Pytanie otwarte: czy znaczy to, że polski rynek sztuki się już zdążył nasycić? Czy raczej że dopiero się zaczął krystalizować?

7. VI edycja „Spojrzeń” – impreza przyciągnęła sporo uwagi mediów. Werdykt jury konkursu jest dla mnie trudny do przyjęcia.

8. Viennafair 2013 – impreza tuż za miedzą, skoncentrowana na sztuce z Europy Środkowo-Wschodniej, przyciągnęła kolekcjonerów z całego świata. Polskę reprezentowały w tym roku BWA Warszawa, Czułość, Galeria Dawid Radziszewski, Le Guern, Lokal 30, Raster, Starter, Stereo oraz Żak/Branicka z Berlina. Polscy artyści byli też pokazywani przez kilka galerii zagranicznych.

9. Performa 13 – obecność Akademii Ruchu, Pawła Althamera, Katarzyny Krakowiak, Karola Radziszewskiego, Konrada Smoleńskiego i Radka Szlagi w Nowym Jorku.

10. „Him” Maurizio Cattelana na Próżnej – mało już kto pamięta, ale rok temu o tej pracy donosiły wszystkie najważniejsze media na świecie. U nas z dziwnych względów jakby ją przemilczano.

 

6 najbardziej żenujących wydarzeń (subiektywny ranking)

1. Wystawa Abbey House w Londynie, czyli spektakularne psucie polskiego rynku sztuki. DAAH potrafił jednak osiągnąć to, co się nie udaje instytucjom głównego obiegu: dotrzeć do szerokiej grupy potencjalnych kolekcjonerów i zaistnieć w mediach publicznych. Jak to możliwe?

2. Hermetyczność świata sztuki, czyli brak właściwego języka i strategii dialogu z publicznością, to chyba największy problem współczesnego kuratorstwa w naszym kraju (za granicą bywa o niebo lepiej). Rolą instytucji świata sztuki współczesnej jest przede wszystkim uprzystępniać tę sztukę szerokiej publiczności – nie tylko edukować, ale i inspirować widza, dawać mu pojęciowe narzędzia do samodzielnego obcowania ze sztuką. Pod tym względem cieszyć powinny projekty w rodzaju biedronkowego „Działu ze sztuką”, smucą natomiast tegoroczne hity – „Korespondencje” w Muzeum Sztuki w Łodzi oraz „British British Polish Polish” w CSW Zamek Ujazdowski, kompletnie hermetyczne dla zwykłego odbiorcy.

3. Afery z wyborem dyrektorów poznańskiego Arsenału, CSW Trafostacja Sztuki w Szczecinie, Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu i stołecznej Kordegardy. Pozytywny skutek jest taki, że sprowokowały one konsolidację świata polskiej sztuki wokół pewnych wartości - z autonomią na czele.

4. Skandale wokół „Adoracji” Markiewicza, „Tęczy” Julity Wójcik i „Komm Frau” Jerzego Szumczyka. Wbrew niektórym komentarzom nie pokazały one siły sztuki krytycznej, ale głębokość światopoglądowych podziałów między Polakami oraz niezdolność świata sztuki do prowadzenia dialogu ze społeczeństwem (vide punkt drugi).

5. Fabio Cavallucci i jego konflikt z pracownikami CSW, zwłaszcza próba spacyfikowania przez niego Winter Holiday Camp.

6. Hejterskie wpisy Andrzeja Biernackiego. Resentyment w czystej postaci.


7 najbardziej nowatorskich instytucji publicznych (subiektywny ranking)

1. Muzeum Sztuki Nowoczesnej – dla niektórych środowisk sukcesy MSN stanowią sól w oku i przyczynek do snucia teorii spiskowych, jednak fakty mówią same za siebie: wybitny zespół kuratorski, przyjazny programy edukacyjny, fenomenalne publikacje, konferencje (w tym roku Oskar Hansen, Andrzej Wróblewski i Design (r)ewolucja), wykłady, seminaria oraz archiwum cyfrowe – wszystko na najwyższym w naszym kraju poziomie, a trzeba by wyliczać dalej (Kinomuzeum, Warszawa w budowie, zagraniczne wystawy Aliny Szapocznikow). Tylko [wiosenna wystawa w Pałacu Prezydenckim] wydała mi się czymś dziwnym.

2. Fundacja Bęc Zmiana – grono zapaleńców pod kierownictwem Bogny Świątkowskiej trzyma rękę na pulsie kultury progresywnej i krzewi kapitał społeczny. We współpracy z czołowymi polskimi (i nie tylko) badaczami, kuratorami, projektantami i artystami organizują interdyscyplinarne wystawy, seminaria, dyskusje i konkursy (aktualnie w ramach wieloletniego projektu Synchronicity), wydają też świetne publikacje (w tym roku m.in. „Koszmar partycypacji” Markusa Miessena, siódmy numer „Formatu P” pod redakcją Sebastiana Cichockiego, „Ludowość na sprzedaż” Piotra Korduby oraz „Niewidzialne miasto” pod redakcją Marka Krajewskiego). „Notes.na.6.tygodni” to wciąż niezawodne źródło informacji na temat tego, co w trawie piszczy (mimo że na papierze!).

3. BWA Tarnów – kierowana przez Ewę Łączyńską-Widz placówka kolejny rok przyciąga uwagę całego środowiska. Wrażenie robi ściągnięta przez nią do Tarnowa kolekcja małopolskiej Zachęty (prace m.in. Pawła Althamera, Mirosława Bałki, Rafała Bujnowskiego, Moniki Sosnowskiej oraz urodzonego w Tarnowie Wilhelma Sasnala), zróżnicowany i ambitny program. Podobnie jak we wrocławskim Muzeum Współczesnym punktem odniesienia jest tutaj tożsamość lokalna, miasto jako rezerwuar modernistycznych utopii. Łączyńska-Widz urzeka w wywiadach niebywałą energią, z jaką podchodzi do budowania więzi z lokalną publicznością, w tym przede wszystkim do działań edukacyjnych, kształtowania świadomości na temat sztuki współczesnej. Wzór do naśladowania.

4. Art Stations Foundation – kapitał prywatny, ale misja publiczna. Grażyna Kulczyk wyrosła już na czołową mecenaskę polskiej kultury. Od lat umożliwia bywalcom Starego Browaru w Poznaniu kontakt ze sztuką z najwyższej światowej półki, i to zarówno w przestrzeni galerii handlowej (m.in. prace Rafaela Lozano-Hemmera, Leona Tarasewicza, Piotra Uklańskiego), jak i w przestrzeni galerii. Profesjonalnie przygotowanym wystawom towarzyszą tu pokazy filmów, wykłady i warsztaty edukacyjne dla różnych grup wiekowych – m.in. dla seniorów i dla dzieci. W minionym roku prace z jej prywatnej kolekcji skonfrontowane zostały m.in. z twórczością artystów galerii Stereo i galerii Raster. Fundacja Grażyny Kulczyk dofinansowała również realizację precedensowego projektu „Performer” (film, książka i wystawa) i pomogła w realizacji targów książki ROOKIE Book Fair, ona sama zaś – wspólnie z Honzą Zamojskim – założyła wydawnictwo Mundin.

5. Muzeum Współczesne we Wrocławiu – w ciągu zaledwie dwóch lat udało się Dorocie Monkiewicz ożywić poniemiecki bunkier, będący tymczasową siedzibą instytucji (jeszcze co najmniej dwa lata). Postawiła ona na wyrazisty program, prześwietlając tożsamość lokalną (Grupa LUXUS, Permafo, archiwum Jerzego Ludwińskiego) i regionalną (niedawne świetne wystawy Jiříego Kovandy i Evy Kotátkovej). Do lokalnej pamięci nawiązywały również zrealizowane w minionym roku: Karola Radziszewskiego hommage dla Natalii LL, polsko-rosyjski projekt Stacha Szabłowskiego i Katyi Shadkovskiej (w końcu to Armia Czerwona zdobyła Wrocław w 1945), czy warsztaty dla wrocławian Pawła Althamera. To dobry przepis na sukces, którego kolejnym krokiem powinna być chyba współpraca z instytucjami z Niemiec. Osobne brawa za współpracę przy czwartej edycji przepięknego projektu Agnieszki Kłos.

6. Królikarnia – pod kierownictwem Agnieszki Tarasiuk to miejsce przechodzi udaną metamorfozę. Najpierw mieliśmy całoroczną fenomenalną wystawę „Skontrum”, potem – czyli w roku minionym – wystawy Piotra Wysockiego, Izy Tarasewicz (rewelacyjna!) oraz Zuzanny Janin. Wystawom towarzyszyły serie wykładów i warsztatów, oprowadzania po magazynach, koncerty i festiwale. Latem park Królikarni to modne miejsce na piknik.

7. Muzeum Sztuki w Łodzi – choć „Korespondencje” odniosły sukces frekwencyjny (brawa dla działu promocji!), sam pomysł na realizację gigantycznej wystawy zrozumiałej jedynie dla wąskiej garstki specjalistów trudno uznać za wzór do naśladowania. Jarosławowi Suchanowi udało się jednak zebrać w Łodzi młody, znakomity team kuratorski, którego trzon stanową Jarosław Lubiak, Daniel Muzyczuk, Paweł Polit, Joanna Sokołowska i Magdalena Ziółkowska. Jest ciekawy program wykładów i dyskusji, przybywa też publikacji na temat spuścizny Katarzyny Kobro i Stanisława Strzemińskiego. Niestety, wciąż brakuje pomysłu, w jaki sposób uczynić z ich dorobku fenomen rozpoznawalny za granicami Polski na miarę spopularyzowanej przez MSN Aliny Szapocznikow.

 

11 najbardziej przekonujących wystaw (+ 2 największe rozczarowania). Kolejność chronologiczna.

Andrzej Wróblewski w Muzeum Narodowym w Krakowie – przenikliwa praca badawcza duetu kuratorskiego Magdalena Ziółkowska i Wojciech Grzybała. Element ważnego projektu digitalizacji i popularyzacji spuścizny malarza.

Galeria Sztuki XX i XXI wieku w Muzeum Narodowym w Warszawie – ciasną przestrzeń Narodowego szczelnie wypełniła misterna, wielopoziomowa narracja kuratorska ukazująca historyczne związki, niekiedy zaskakujące. Niestety, mniej więcej na wysokości lat 70. zaczyna się bałagan i „białe plamy”. Brakuje też publikacji.

Mikołaj Smoczyński w CSW Zamek Ujazdowski – bezkompromisowa interpretacja dorobku wirtuoza site-specific, jednego z trudniejszych artystów lat 90., w rewelacyjnym wykonaniu Roberta Kuśmirowskiego. Kuratorka: Ewa Gorządek.

Krakowski Miesiąc Fotografii – znakomita robota grona pasjonatów pod egidą Tomasza Gutkowskiego, Karola Horodzieja i Pawła Szypulskiego. Kilkanaście świetnie dopracowanych wystaw z fenomenalnymi „Pograniczami mody” w Bunkrze Sztuki na czele.

„W sercu kraju” w MSN – wyrazisty, gruntownie przemyślany przegląd współczesnej sztuki politycznie wrażliwej, z fokusem na Europę Centralną. Wystawa wzorcowa pod każdym względem, przyjazna dla publiczności.

Mark Rothko w Muzeum Narodowym w Warszawie – wołanie za modernizmem i sztuką śmiertelnie poważną. Wystawa dopracowana pod względem badawczym i kuratorskim: znakomity katalog, ciekawa aranżacja przestrzeni w koncepcji Agnieszki Tarasiuk, intrygujący komentarz wizualny Nicolasa Grospierre'a.

„Splendor tkaniny” w Zachęcie – kuratorski majstersztyk Michała Jachuły.

„Clinamen” Izy Tarasewicz w Królikarni – przestrzeń Królikarni gruntownie przemyślano, zaaranżowano w dziesiątki subtelnych związków i konstelacji. Kilkadziesiąt milczących, tajemniczych obiektów, świetnie wydany katalog (pod względem projektowym).

„British British Polish Polish” w CSW Zamek Ujazdowski – wiele znakomitych prac zaaranżowanych w ciekawe kuratorskie konstelacje (w tym „The Woolworths Choir of 1979” Elizabeth Price – bezsprzecznie najlepsze wideo, jakie widziałem w tym roku), ale wystawa mało przekonująca, bo nieprzyjazna dla publiczności (brak katalogu, brak programu edukacyjnego).

Teresa Tyszkiewiczowa w Atlasie Sztuki – solidna robota muzealnicza, porządnie zredagowany katalog.

„Artysta w czasach beznadziei” w BWA Wrocław – rewelacyjny projekt kuratorski Zbigniewa Libery, który wskazał kilkoro młodych wrażliwców mówiących własnym głosem, bez oglądania się na mainstream.

Na koniec dwie wystawy, które zawiodły najbardziej:

„Korespondencje” w Muzeum Sztuki w Łodzi oraz „In God we Trust” w Zachęcie. Ich sukces frekwencyjny pokazał tylko tyle, że ludzie są (wciąż?) ciekawi sztuki współczesnej, zwłaszcza tej poważnej (vide: wystawa Marka Rothki). Niestety, instytucje nie potrafią nawiązać kontaktu z własną publicznością. W Łodzi stworzono projekt misternie skonstruowany, jednak całkowicie hermetyczny, niezrozumiały dla przeciętnego widza, miejscami wręcz grafomański („interwencje” Tomasza Kozaka). Z kolei w Zachęcie pokazano program zachowawczy, z płytkim etnograficznym przesłaniem. Ewidentnie przestraszono się skandalu, w związku z czym pominięto kilka ważnych prac i kilku ważnych artystów. Wystawa pokazała, że o ile publiczność żywo interesuje się sprawami religii i wiary, o tyle po stronie świata sztuki nie ma kuratorów, którzy by potrafili o tym mądrze rozmawiać.

 

12 najbardziej niekonwencjonalnych kuratorów

Pomijam Andę Rottenberg i Miladę Ślizińską, które są niekonwencjonalne pod każdym względem. Nie wymieniam również Adama Szymczyka i Adama Budaka, ponieważ grają w innej lidze. Kolejność alfabetyczna.

Sebastian Cichocki – twórca najbardziej oryginalnych projektów kuratorskich. Z wdziękiem i fantazją łączy brzuchomówstwo z poetyką land-artu. Razem z Fundacją Bęc Zmiana redaguje niszowy „Format P”, współtworzy niezwykły park rzeźby na Bródnie. Wpływowy, acz subtelny.

Ania Czaban – od kilku lat robi w poznańskim Arsenale świetne wystawy ważnych artystów. Oby afera wokół obsady stanowiska dyrektora tej instytucji nie podcięła jej skrzydeł.

Michał Jachuła – niekonwencjonalny, bo nieefekciarski, skrupulatny, dociekliwy. Jego „Splendor tkaniny” w Zachęcie to jedno z najciekawszych wydarzeń minionego roku. Absolwent prestiżowego Center for Curatorial Studies w Bard College pod Nowym Jorkiem.

Jarosław Lubiak – autor skomplikowanych wystaw i erudycyjnych tekstów kuratorskich. Wspólnie z Małgorzatą Ludwisiak przygotował monumentalne „Korespondencje” (niestety zbyt insajderskie), zrobił też interesującą wystawę Angeliki Markul.

Ewa Łączyńska-Widz – w ciągu pięciu lat stworzyła w Tarnowie jeden z najciekawszych ośrodków na mapie artystycznej Polski. Ostatnio na ustach wszystkich.

Daniel Muzyczuk – specjalista od muzycznych eksperymentów i związków dźwięków z rzeczami. Współkurator Pawilonu Polonia (razem z Agnieszką Pinderą) oraz imponującej wystawy  „Dźwięki elektrycznego ciała” (razem z Davidem Crowleyem), która w minionym roku odniosła sukces w Londynie.

Łukasz Ronduda – konsekwentnie penetruje pogranicze sztuk wizualnych i filmu, rozwija kolekcję Filmoteki Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Autor znakomitych, analitycznych publikacji, redaktor ważnych opracowań (w tym roku monumentalna monografia o duecie KwieKulik), współinicjator Nagrody Filmowej dla twórców z pola sztuk wizualnych. Wszyscy oczekują w niecierpliwości na „Performera” (reżyserowanego wspólnie z Maćkiem Sobieszczańskim), którego fragmenty pokazano na tegorocznym festiwalu w Karlowych Warach. W minionym roku elementami tego projektu były też wystawa w poznańskiej Art Stations oraz wznowienie powieści „W połowie puste” (wspólnie z Łukaszem Gorczycą).

Stach Szabłowski – w tym roku autor m.in. szeroko komentowanej wystawy Olafa Brzeskiego oraz współautor (z Katyą Shadkovską) ciekawej konfrontacji artystów polskich i rosyjskich we wrocławskim Muzeum Współczesnym. Ostatnio wziął na siebie ciężar prezentacji interesów pracowników Zamku w sporze z Fabiem Cavalluccim. Od niedawna poczytny autor Dwutygodnika.com. Mógłby się skupić na czymś jednym.

Justyna Wesołowska – w półtora roku przygotowała wystawy m.in. Maurizio Cattelana w CSW oraz Radka Szlagi, Kuby Bąkowskiego i Honzy Zamojskiego w Galerii Foksal, którą wspólnie z Kasią Krysiak podnosi z wieloletniej zapaści. Znana z ekstrawagancji i poczucia humoru.

Ewa Tatar – ma sporo do powiedzenia. Ciekawe, czy uda jej się dźwignąć z zapaści Bunkier Sztuki.

Joanna Zielińska – jej projekty niespecjalnie przypadły mi do gustu, ale jest konsekwentna, ma wizję i wielką siłę przebicia. Oby nie zrobiła z Cricoteki drugiego MOCAK-u albo Bunkra Sztuki.

Magdalena Ziółkowska – wspólnie z Wojciechem Grzybałą opracowuje i digitalizuje spuściznę Andrzeja Wróblewskiego, wydała też niedawno zbiór tekstów teoretycznych Zbigniewa Dłubaka. Absolwentka prestiżowego programu kuratorskiego De Appel Arts Center w Amsterdamie.

 

10 najbardziej interesujących artystów

Specjalnie pomijam tu Karolinę Bregułę, Oskara Dawickiego, Goshkę Macugę, Paulinę Ołowską, Agnieszkę Polską i Konrada Smoleńskiego, o których i tak mówią wszyscy. Wymieniam tych, którzy mnie w tym roku jakoś zaciekawili. Kolejność alfabetyczna.

Piotr Bosacki – niesprawiedliwie niedoceniony w finale tegorocznych „Spojrzeń”.

Tymek Borowski – używa internetu, daje do myślenia.

Olaf Brzeski – finezyjny kowal. Przekuwa materiały w ich własne przeciwieństwo, ironicznie pogrywa z tradycją akademickiej rzeźby.

Michał Budny – oschły minimalizm, natrętny metafizycznie.

Norman Leto – wirtualny rzeźbiarz. Sprzęga wyobraźnię z nowymi technologiami.

Marcin Maciejowski – najciekawszy w tej chwili malarz polski (i Polski).

Tomasz Mróz ­– wrażliwy oprawca, na szczęście konsekwentny.

Łukasz Surowiec – kaskader sztuki krytycznej.

Iza Tarasewicz – czarownica rzeźby. Świat amuletów, totemów i tajemnych substancji.

Aleksandra Waliszewska – nie mogę się jej napatrzeć. Po cichu robi swoje.

Honza Zamojski – z wdziękiem łączy działalność artystyczną, wydawniczą, kuratorską i biznesową. Ostatnio idzie jak burza.

 

10 najbardziej obiecujących artystów

Poniżej wymieniam artystów, którzy w moim odczuciu dopiero rozwijają skrzydła - zarówno tych młodych, którzy dopiero debiutują na naszej artystycznej scenie, jak i tych bardziej dojrzałych, którzy wprawdzie debiuty mają już za sobą, jednak o ich największych sukcesach dopiero usłyszymy. Kolejność alfabetyczna. 

Ewa Axelrad – zdyscyplinowane, intelektualne, bardzo świadome prace, rozpisane w spektrum między fotografią a architekturą, niektóre przepełnione libidalną energią. Z upodobaniem wywraca nawyki percepcyjne, bada wizualne i rzeźbiarskie konkretyzacje ideologii. Za sobą ma świetny rok, przed sobą świetlaną przyszłość.

Mateusz Choróbski – jego  „Przeciąg” to jeden z najciekawszych projektów, o jakich słyszałem w tym roku. Podczas Warsaw Gallery Weekend prace Choróbskiego pokazała Galeria Asymetria (kurator: Jakub Śwircz).

Łukasz Jastrubczak – dziwi mnie fakt przyznania mu nagrody w ramach tegorocznych „Spojrzeń”, ale widać jury konkursu ocenia za całokształt.

Tomasz Kowalski – duchowy spadkobierca Brunona Schultza i Tadeusza Kantora. Dawid Radziszewski go wybrał, a on wie, co robi.

Michał Łagowski – demaskuje szowinizm miastocentrycznej (Warszawocentrycznej?) kultury, tropi mechanizmy autentycznych wykluczeń. Jedno z tegorocznych wskazań Zbigniewa Libery.

Angelika Markul – idzie pełną parą. Półtora roku temu otrzymała prestiżową Prix de Sam, w roku minionym zrobiła ciekawą wystawę w Muzeum Sztuki w Łodzi, pokazała też pracę na Biennale w Wenecji (razem z Wojtkiem Pusiem). Artystka niewątpliwie dojrzała, ale mam wrażenie, że się dopiero rozkręca. Wkrótce otwiera wystawę w Palais de Tokyo.

Honorata Martin – jej praca dla BWA Wrocław (kurator: Zbigniew Libera) absolutnie zwaliła mnie z nóg. To, co robiła wcześniej, przyprawia o zawrót głowy.

Franciszek Orłowski – zastanawiałem się, czy nie zaliczyć go do artystów najbardziej interesujących, ale doszedłem do wniosku, że najciekawsze ma dopiero przed sobą. Sam sobie jednak poprzeczkę ustawił bardzo wysoko.

Cezary Poniatowski – tegoroczny laureat konkursu Gepperta. Do mnie jakoś nie przemawia.

Wojtek Puś – wirtuoz neonów, technologii filmowych i światła. Młodzieniaszek z niego nie jest, ale on też najciekawsze ma dopiero przed sobą.

 

7 najoryginalniejszych publikacji o sztuce (kolejność przypadkowa)

Czesław Olszewski, „Warszawa Nowoczesna”, Raster, Instytut Sztuki PAN, Stowarzyszenie Liber Pro Arte, Warszawa 2012 (wiem, premiera była jesienią ubiegłego roku, ale „odkryłem” ją dopiero niedawno i nie mogłem się od niej oderwać. Niestety, nakład już wyczerpany).

Łukasz Ronduda, Georg Schollhammer (red.), „KwieKulik. Zofia Kulik & Przemysław Kwiek”, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie (i.in.), Warszawa/Wrocław/Wiedeń 2012 (premiera w czerwcu 2013)

Filip Springer, „Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach”, Wydawnictwo Karakter / MSN (seria "mówi muzeum"), Kraków / Warszawa 2013

Karolina Breguła (red.), „Formy przestrzenne jako centrum wszystkiego”, Wydawnictwo Bęc Zmiana, Warszawa 2013

Andrzej Draguła, „Bluźnierstwo. Między grzechem a przestępstwem”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2013

Aneta Szyłak, Ewa Tatar, Berenika Partum (red.), „Ewa Partum”, Instytut Sztuki Wyspa i Alternativa Editions, Gdańsk 2013

Gregor Muir, „Lucky Kunst. Rozkwit i upadek Young British Art”, Wydawnictwo Karakter / MSN (seria 'mówi muzeum"), Kraków / Warszawa 2013

 

5 najbardziej inspirujących galerii komercyjnych

Pomijam Fundację Galerii Foksal i galerię Raster, bo to tytani inspiracji. Wymieniam pięć – bez żadnej kolejności, bez komentowania.

Leto

Piktogram

Billy Gallery

Pola Magnetyczne

Galeria Dawid Radziszewski

Zobacz też
Ranking „Obiegu" 2013: Przemysław Chodań, Dorota Jarecka, Izabela Kowalczyk, Wojciech Kozłowski, Adriana Prodeus, Magda Roszkowska (Notes na 6 tygodni), Maria Rubersz, Anna Theiss